A po tej imprezie trzeba było jakoś wydostać sie z tego tłumu. Bardzo fajnie sie tak przeciskać rowerem miedzy ludźmi. Lecz nie obyło sie bez przykrego incydentu w rolach głównych mój rower i VW Vento. Kierowca tego auta najprawdopodobniej mnie nie zobaczył. Uszkodzony został tylko pedał, ale da sie jeździć a w aucie zderzak i halogen ale nie moja wina tylko tego pana :D w domu byłem po 1:30
Dziś około godziny 17 przyjechał do mnie Piotrek. Postanowiliśmy dziś podobnie jak wczoraj pośmigać w terenie. Przez Podłeże na Gigant tam w pola, przez kamieniołom na Dobra. Następnie przez las na Dolomity. Krótka przerwa kilka fotek, objechaliśmy je w koło śliczne widoki. Następnie kierowaliśmy się na Sosine . Z Sosiny na Ciężkowice no i już asfaltem do domu.