postanowiłem sprawdzić mój rowerek no i jestem bardzo zadowolony z wyboru :). Może i mało km ale trzeba było sie uczyć :) dziś postanowiłem pojechać na zalew z myślą objechania go w kolo lecz nie udało sie... niestety no ale trudno wróciłem sie kawałek i przez pola wyjechałem w Chelmku no i już asfaltem do Jelenia przez Łęg do domu :) a tu jeszcze kilka fotek :)
W dzisiejszym dniu wybralismy sie z Piotrkiem na rowerek pogoda byla hmm.. bardzo dziwna :d snieg slonce i tak na zmiane. Dziś glównie w terenie fotek niemam ale napewno znajdzie sie cos u vana :)
Dziś po miesięcznej przerwie aż wstyd sie przyznać wybrałem sie na rower. Pogoda była wyśmienita :) Wyjechałem z domu ok 14 najpierw standardowo na tzw. zalane nastepnie udałem sie w kierunku wysokiego brzegu i tak wzdłuż torów jechałem w kierunku sosnowca pierwszy raz tą trasa :) wyjechałem hmm gdzieś w lesie ;d jak potem tacie powiedziałem okazało sie ze kiedyś była tam sortownia z kopalni czy coś :) tam po przerwie udałem sie w kierunku Długoszyna gdzie spotkałem kumpla z klasy i razem pojechaliśmy na sosine tam kilka kółeczek, podziwianie aut bo był zlot opla i oczywiście dziewczyn :D następnie ruszyliśmy w kierunku swoich domów przez gore piasku do centrum aż na podleze ale było troszkę za mało km i chciało mi sie jeździć wiec jeszcze namówiłem vana na kilka km :) Pojechaliśmy do Jelenia :d odwiedzić Witka tam byliśmy kilka min i spowrotem przez Sobieski na Leopold do Milosza i do domq :) dziś spotkałem wielu rowerzystów...:)
A dziś plany były zacne Katowice Będzin niestety sie nie udało a szkoda... Problemy zaczęły sie już w Sosnowcu Piotrek ma kapcia wiec jedźmy do wulkanizatora 5 zł niema no ale dobre po przejechaniu 500m zaczęło mu schodzić powietrze wracamy z powrotem okazało sie ze w innym miejscu dziura :/ kolejne 5zl poszło sie pieprzyc... jeszcze (szef) zaczyna nam to mówić ze on ma w 4 literach takie usługi :/ ze jego warsztat to tak jak salon mercedesa... Ok 12 wyjechaliśmy z Sosnowca do Katowic kawałek droga ekspresowa :] w Katowicach trzeba sie dobrze orientować w terenie :) pojechaliśmy na dworzec na hamburgera bo tyle zostało nam pieniędzy :/ ale sie podzieliliśmy po naszym obiedzie jedziemy w kierunku Jaworzna oczywiście nie tam gdzie trzeba skręciliśmy i jesteśmy na 3 stawach :/ ale kij z tym Piotrkowi zaczyna schodzić powietrze tym razem z przedniego kola <sciana> kasy brak do domu coś kolo 30 km hehe z buta nie bardzo :) wiec zrobiliśmy przekładkę i ja wróciłem do Jaworzna na meridce a on autobusem za 1.60 i ze starym rowerkiem :) to ja wydostałem sie z tych Katowic i postanowiłem wracać przez Mysłowice na Wysoki Brzeg i tak do Jaworzna. Wiedziałem ze to jedna jedyna szansa jechać na jego Meridce wiec na zalane gdzie udało mi sie ubrudzić śnieżynkę ciesze sie ze tego nie widział a by było darcie xD
oto kilka fotek nie najlepszej jakości ale nie stać mnie na lepszy aparat xD
Godzina 12:40 dzwoni van żeby wyskoczyć gdzieś na chwilkę na miasto pośmigać...dlaczego nie :) Ale strasznie wiało wiec zrobiliśmy cos kolo 6km ale po południu nudy w domu wiec zgadaliśmy sie z Piotrkiem na gg żeby iść na rower i ok 15:30 wyruszyliśmy w kierunku Jelenia jak to mi potem tata powiedział byliśmy w byłym "ośrodku wczasów Niedzielnych Tarka" xD spowrotem wracaliśmy przez Byczynę na Jeziorki bardzo fajna droga i tak aż do Wilkszyna po czym kolo szpitala Van pojechał do swojej babci a ja do babci i dziadzia xd hehe...
zapomniał bym powiedzieć Van pożyczył mi tego jak on to powiedział "staruszka" który jest w lepszej kondycji niż mój...
Wiosenka zawitała do Jaworzna, dlatego nie tracąc ani chwili czasu wyciągnąłem vana na rowerek. Właściwie to moja pierwsza przejażdżka w Nowym Roku, co za tym idzie postanowiłem sobie założyc BikeStats'a, więc witam wszystkich rowero maniaków. Wyjechaliśmy sobie około 13, aby potaplać się w błotku . Trasę wymyślił van, w rezultacie czego po około 20 minutach już cały ubraźgrany byłem błotnikiem.... Cwaniak miał błotniki i rwał do przodu nie patrząc na kałuże. Objechaliśmy sobie, ogrzewani przez Słoneczko, Grodzisko, wykonaliśmy szybkie zjazdy z Okradziejówce..... Buuuu moja sigma nie działa ... i dalej lasem nad Żabnik. Potem sporo jazdy ścieżkami i nie ścieżkami w lesie.. Nałapaliśmy pełno syfu w koła. I potem już szybciutko na Sośkę i do domu. Bardzo fajnie się dziś jeździło =)